RSS
niedziela, 02 lipca 2017
Dziś przed domem

W związku z planowanym remontem oglądałem stary akt kupna. Okazało się, że dom powstał w 1932r. A dziś - niespodzianka. Przed domem zatrzymała się wycieczka z przewodnikiem. Z opowiadania Pani dowiedziałem się, że architektem domu był Bohdan Pniewski (1897-1965), a dom należy do "strzechy urzędniczej".

przed domem

Tagi: sweet home
21:19, dusia_dusia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 marca 2016
31 października 2014

Szukałem dla siebie sensu w dzisiejszym spacerze. Poszedłem głównie by towarzyszyć Marysi i wyspacerować psa. W kilku domach (z dyniami na ganku ale nie koniecznie) na takich jak my już czekano (niekiedy z małymi dziećmi już w przebraniu). W dwóch domach powiedzieli że się w to nie bawią, ale spokojnie (i o to chodzi). Ważne jaki sens wkładamy w tę zabawę. Potem przy kolacji powiedzieliśmy dzieciom że dziś nie ma czego świętować (zapomnieliśmy o wszystkich świętych - trudno), tylko ewentualnie bawić się. Jula była osobno na zajęciach z angielskiego o strojach na Halloween, potem też chodziła z koleżanką. Zastanawiam się teraz jak zaprosić do siebie w swoim czasie kolędników z kościoła obok. Może też trzeba umieścić jakiś specjalny znak? :)))))

Duszek1

Duszek1

Duszek2

Tagi: halloween
22:10, dusia_dusia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 grudnia 2015
Boże Narodzenie

Jest co roku i za każdym razem odkrywa się z innej strony. Tym razem dzięki artykułom w świątecznym numerze "Tygodnika Powszechnego" (nr. 51-52 grudzień 2015). Jest tam i artykuł o ikonografii prawosławnej święta Narodzenia Pana Naszego (Tomasz Gełdon "Zapisane w ikonie"), i z pozoru - zupełnie cielesnym aspekcie Jego przyjścia na świat - porodzie w Betlejemskiej grocie (Sylwii Szwed "Zrodzony, a nie stworzony"). Mi osobiście bardzo się spodobał wywiad Artura Sporniaka z siostrą zakonną Krystyną z Małych sióstr Jezusa ("Bóg chce nas odczarować"). A przede wszystkim - autentycznie odważna i optymistyczna postawa tej zakonnicy. Nawet zakonnicą jej nie łatwo nazwać, bo jak inne mniszki, na co dzień pracuje na swoje utrzymanie "w świecie". Siostra Klara jest osiedlową sprzątaczką - czyści, myje klatki schodowe. Nie sposób streścić tego artykułu. Warto go przeczytać osobiście.

Moskwa w styczniu

Witajcie!

Ostatni tydzień stycznia spędziliśmy w Moskwie. Niektórych bardzo interesowało jak się żyje ludziom teraz. Powiem krótko - nie jest źle. Nie podam dokładnych cen w sklepach, ale z tego co się zorientowałem, na artykuły spożywcze wyprodukowane na miejscu ceny są porównywalne do tych co w Polsce. Ci z kim rozmawiałem przyznawali, że niepokoi ich sytuacja polityczna w związku z toczącą się wojną na Ukrainie. W wiadomościach zwraca się uwagę na rolę destabilizującą Stanów Zjednoczonych.

sobota, 17 sierpnia 2013
W Puszczy Rominckiej

Jemy drugie śniadanie na poboczu. W 50 metrach na drodze pojawia się lis. Wchodzi w głąb lasu, ale przemieszcza się w naszą stronę nie zwracając na nas uwagi. Obserwujemy go przez 10 sekund. Jest to dorosły osobnik wielkości niedużego psa. Ma futro ciemnożółte w niektórych miejscach jaśniejsze. 

Za kilka minut ruszamy w dalszą drogę. Muszę coś zrobić i w końcu doganiam dziewczyny. Zbliżając się do nich słyszę głośny śmiech. Kiedy już idziemy razem, zostaję zapytany: co powiem o otaczającym nas lesie. Nie zastanawiając się długo odpowiadam: "to bardzo ładny las". Moja odpowiedź zostaje zagłuszona salwą śmiechu. Marta wyjaśnia że najpierw szła z Julianką i ta zauważyła: "Jaki to ładny las, mamo". Odpowiedziała jej że chwilę przed tym tak samo pomyślała. Kiedy do nich dołączyła się Marysia, powiedziała również to samo. Samo to już wprawiło je w radość. Kiedy i ja podzieliłem się tak samo brzmiącą obserwacją, nie mogły powstrzymać się od śmiechu.

Koło rezerwatu Dziki Kąt

Koło rezerwatu Dziki Kąt

wtorek, 13 sierpnia 2013
Z wakacji cz.d.
Długo oczekiwany deszcz i jak nie narzekać
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Pierwszą połowę sierpnia spędzamy w agroturystyce na Suwalszczyźnie
Dzień trzeci - ścieżka "Golubie - wieś której nie ma", wiadukt w Stańczykach.
sobota, 02 marca 2013
Z Facebooka
Dowcip o prawosławnym księdzu (moje tłumaczenie z rosyjskiego). Jedzie ksiądz i jego wielodzietna rodzina autem. Dosłownie 300 metrów przed stacją paliw kończy się benzyna. Żona księdza prosi go: - Weź kanister i pójdź na stację benzynową po paliwo. Ponieważ odpowiedniego pojemnika w samochodzie nie ma, tylko nocnik, ksiądz idzie z nim.
sobota, 19 stycznia 2013
Doroślejemy

Stowarzyszenie opieki nad dziećmi z rodzin patologicznych "Ronja, córka zbójnika".

Fundacja na rzecz dzieci z problemami wychowawczymi "Pipi Pończoszanka".

sobota, 27 października 2012
By nie zapomniec w biegu zdarzeń

Smyk idzie już spać./Noc wkracza do drzwi./ Zrobiliśmy dużo/ - Cieszymy się! Taką piosenką żegnali swoje najmłodsze dzieci do snu prawosławni obozowicze. Przez 10 dni mieszkało w namiotach i dwóch domkach około 70 osób - głównie rodziców i dzieci z Moskwy.  Wspólna praca, zabawa, modlitwa. Szkoła zrozumienia, rozeznania woli Bożej,  poznania siebie i własnych dzieci.

Pojechaliśmy tam całą rodziną przede wszystkim po to by dzieci miały okazję mówić po rosyjsku. Niemniej ważnym celem dla nas było zapoznanie się z tym jak żyje dziś Bractwo do którego należeliśmy przed wyjazdem do Polski. Stamtąd pochodzą młodzi ludzie którzy odwiedzili naszą kaplicę pod koniec października (patrz artykuł).

Obozowiczów obowiązywały konkretne zasady, między innymi: słuchanie się starszego grupy we wszystkim, obowiązkowe przestrzeganie planu dnia; zakaz używania telefonów komórkowych, gier itd. przez dzieci; w modlitwach uczestniczą wszyscy dorośli i dzieci, wspólne przyjmowanie posiłku (dorośli mają tylko obiad i kolację o ile nie maja przeciwwskazań od lekarza), wspólne zakończenie obozu. Nie byliśmy pewni czy będziemy w stanie żyć według tych zasad. Więcej jednak obawialiśmy się pod tym względem z powodu dzieci.

Po kilku dniach zauważyliśmy że nasze dziewczynki z dużą chęcią uczestniczą we wszystkim, nie mają problemów z przestrzeganiem zasad. Na odwrót, wszystko to wykonywane razem w atmosferze wzajemnej odpowiedzialności, daje możliwość możliwość ciekawie spędzać czas, skupić się na tym co najważniejsze.

Organizatorzy wybrali dwa główne tematy przewodnie - wspólna praca i pamięć o tym co przeżył naród rosyjski w wieku XX. Dorośli i dzieci pracowali razem w grupach przy różnych służbach obozowych (z rosyjskiego - posłuszanie).

Jula kilka razy miała okazję przeczytać psalm na Jutrzni po polsku. Nabożeństwa odbywały się trzy razy dziennie w j. rosyjskim (godziny kanoniczne) pod specjalnie zawieszonym w tym celu okapem.

Program warsztatów był dostosowany do dzieci w różnych grupach wiekowych. Każde dziecko uczestniczyło w warsztatach i przygotowało kilka upominków które potem zostały sprzedane na jarmarku charytatywnym. Dzieci z grupy w wieku szkolnym uszyły torebki ze starych spodni. Maluchy zasoliły ogórki i upiekły pyszne słodkie bułeczki do kolacji!

Grupa chłopców w wieku gimnazjalnym  z rodzicami przygotowali się do pochówku szczątków dwóch nieznanych żołnierzy radzieckich poległych w walce w pobliskim lesie. Pochówek odbył się przy udziale wszystkich starszych dzieci.

Została odnowiona tablica pamiątkowa przy grobie.

Dzieciom bardzo się spodobało przygotowanie inscenizacji wybranej bajki do wspólnego koncertu w wiejskim klubie. Były tam żebraczkami i aniołkami. Oprócz tego uczyły się  różnych piosenek.

Warto również wspomnieć o spotkaniu z bibliotekarzami w miejscowej bibliotece rejonowej na temat “Współczesna książka a chrześcijaństwo”. Spotkanie to było kontynuacją kilku poprzednich i miało charakter dialogu ludzi o różnych światopoglądach.

w bibliotece

 

 Po za obozem mieliśmy program kulturowy i odwiedzaliśmy rodzinę.  Zaczęliśmy w Smoleńsku. Potem była Moskwa z muzeami na Kremlu i teatrem kotów.

Byliśmy na bardzo ciekawej wycieczce w Muzeum Historii i kultury Abramcewo (dawny dwór  szlachecki koło Chot’kowo na północ od Moskwy). Ostatnim gospodarzem Dworu był znany kupiec i mecenas Sawa Mamontow. Mamontowowie byli wzorcowymi gospodarzami. Sawa miał szerokie zainteresowania poza pracą - był przyrodzonym malarzem, lubił teatr i muzykę. Częstymi gośćmi u niego byli znani malarze pieriedwiżnicy: Ilia Repin  (1844 -1930), Wiktor Wasnecow (1848-1926), Wasilij Polenow (1844-1927), Walentin Sierow(1865-1911). Był tam również warsztat ceramiki którego kierownikiem artystycznym był Michaił Wrubel (1856 - 1910). Wynikiem przyjaźni i współpracy tylu wielkich mistrzów były ich dzieła.  Razem zbudowali i ozdobili niezwykłą cerkiewkę którą warto odwiedzieć.

Mamontow niestety stał się ofiarą zazdrości. W wyniku rzuconych obelg trafił do więzienia z którego jednak po jakimś czasie został zwolniony z braku dowodów. Można go porównać na przykład do Hochbergów - ostatnich właścicieli zamku Książ.

Dopiero później dowiedziałem się że wśród pracowników Muzeum jest duchowny Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, proboszcz cerkwi postawionej na miejscu śmierci ks. Aleksandra Mienia - Viktor Grigorenko. W Muzeum czuje się odniesienie do świata wyższego,  do Stwórcy. Kultura zawsze była przesiąknięta wartościami wyższymi, a w czasach po Narodzeniu Chrystusa może ona nieść również przesłanie chrześcijańskie.

Odwiedziliśmy również dom Bractwa gdzie się mieszczą pokoje gościnne, biblioteka, sala wystawiennicza, kaplica.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6