Blog > Komentarze do wpisu
Ferie zimowe

Ferie spędzaliśmy z dziewczynkami w Rycerce Górnej w Beskidzie Żywieckim. Poniżej znajduje się kilka zdjęć z naszego tam pobytu i krótkie relacje.
Jeszcze jadąc tam, mieliśmy możliwość obserwować typową tradycję tej części Beskidu - dziady, kiedy w okresie Dnia Babci przebrani na rozmaite sposoby ludzie chodzą śpiewając i rozśmieszając mieszkańców. Ci panowie akurat jechali z nami w pociągu. Mimo że były już porządnie podpite, nie robili nikomu krzywdy. To pierwsze co mi się rzuciło się w oczy.

dziady
dziady

W ogóle ludzie są tu przeważnie radośni i bardziej bezpośredni niż w Warszawie. Pielęgnują swoje tradycje. Kiedy, widząc ciekawą budowlę ze znanym nam znakiem solarnym (na zdjęciu poniżej) się zapytałem pierwszego chłopaka - co to, otrzymałem odpowiedź - warsztat.
- Hm, i aż tak przyozdobiony - się zdziwiłem?
- A to tak - po naszemu, odparł on z uśmiechem i odszedł wyraźnie zadowolony.
Warsztat w Rycerce
We wsi są generalnie drogi-ulice, które przechodzą wzdłuż doliny rzeki i jej dopływów. I w związku z tym że śniegu wypadło bardzo dużo, chodziliśmy na spacery ciągle po tych samych dwóch ulicach. Na szczęście są one bardzo długie i można było dojść bardzo blisko stoków. W którymś dniu znaleźliśmy ścieżkę od Rycerki Kolonii aż pod samą przełęcz Przegibek (około 1000 м n.p.m.) którą przed nami przejechał skuter śnieżny. Dało to możliwość wejścia tam i zejścia na dół przed obiadem.
Na Przegibku

Przed schroniskiem na Przegibku.
W dół od Przegibka
Zejście z przełęczy Przegibek. Małe figurki po lewej stronie na górze - to my.

Zgodnie z naszym zwyczajem, spędzaliśmy czas aktywnie. Byliśmy codziennie po 4-5 godzin na świeżym powietrzu. Ze sobą mieliśmy sanki, narty biegowe i jabłuszko do zjeżdżania.
Na leśbej drodze koło Rycerki Kolonii

Padało przez przed naszym przyjazdem i prawie połowę pobytu dzieci, a więc wszyscy kto mógł - pracował przy odkopywaniu naszego auta. Samochód, trzeba powiedzieć, sprawdził się dobrze.

Skoda Fabia Diesel

Koń i sani tutaj są dla wielu ludzi wciąż niezastąpione.

Koń
Dla tubylców mających koni i sanie przyjazd turystów to nieliczna możliwość zarobku.
Ferie_2012 007.jpg
Nasz woźnica Pan Tosiek pochwalił się w przeddzień naszego powrotu że został zaproszony w następnym dniu do kuligu dla 30 osób z ogniskiem i harmonijką.
 
Dla małej Marysi jeżdżenie na nartach było męczące, ale ona nie rezygnowała z wycieczek i zabaw na śniegu. Wystarczyło tylko ją pociągnąć za sobą powrotnej.
Nasz stok

Uczymy się chodzić na nartach
semia

Zjeżdżanie z gór po dużym śniegu sprawiło dużo miłych wrażeń.

upadek

wtorek, 21 lutego 2012, dusia_dusia

Polecane wpisy